Widziała go, przez szybę autobusu, ale widziała. Niby nie chciała więcej z nim zaczynać, ale coś ją ruszyło. A to tylko dlatego, że był z inną.. Co prawda okazało się, że to przez przypadek. Ale dało jej do myślenia. Wcale o nim nie zapomina, nie przestaje jej obchodzić co i z kim robi. Nawet podczas pobytu na wycieczce zastanawiała się, czy czasami o niej pomyśli, czy widuje się z innymi. Wszystkie jej myśli krążą wokół jego osoby.
Głupie przytulenie na szkolnym korytarzu daje jej tyle kolejnych myśli. Cały czas ma wrażenie, że może jednak coś by go pchnęło w jej stronę, ale chwilę później przypomina sobie jak bardzo jest niedojrzały i ile razy pewnie by ją skrzywdził.
Tak dwie odległe od siebie myśli nie dają jej chwili spokoju. Zaczyna jej się wydawać, że powolutku oswaja się z tą myślą, ale kiedy siedzi sama w domu i nie ma do kogo się odezwać ponownie ogarnia ją smutek. Czasami kilka pojedyńczych łez spływa po jej policzku. Słuchając piosenek w każdej znajdzie coś dla siebie, jakby była idealnie napisana dla niej.
Wszystkie uczucia mieszają się ze sobą, może być szczęśliwa tylko w jego obecności...
Sunny side of hell
poniedziałek, 15 października 2012
czwartek, 4 października 2012
beginning
Czas zacząć!
Stosunkowo zwyczajna dziewczyna. Mieszka z mamą, ojca nie zna od urodzenia. Dobra uczennica, bez większych problemów.
Do czasu kiedy poznaje swoją pierwszą miłość. Wszystko zaczyna się zmieniać - pogorszenie w nauce, pierwsze wagarowanie, kłótnie z mamą, utrata bliskich. Wszystko dla niego, bo tylko on wystarczył, by była szczęśliwa. Zdanie innych kompletnie nie miało znaczenia - była młoda, głupiutka. Sądziła, że to miłość jej życia, że już zawsze będą razem.
Aż w końcu znudziła się, odłożył ją na bok, nie raz już tak robił. Przeżyła wewnęrzny szok, którego nikt nie mógł zrozumieć. W głowie milion myśli, wszystkie o nim. Jak mógł to zrobić, dlaczego już jej nie chce, co teraz z nią będzie. Nie wyobrażała sobie dalszego życia bez niego, bo nikogo innego dotąd nie miała. Ale zmienił zdanie, jednak chciał z nią być.
Ta historia powtarzała się kilka razy. Wszyscy na około mówili jej, że nie jest tego warta, zasługuje na lepsze traktowanie. Na początku nie chciała tego słuchać, ale z czasem zaczęło to do niej docierać. Jendak co z tego? Dawała bawić się sobą jak zabawką. Przechodziła piekło, żeby choć na chwilę znaleźć się w niebie.
W końcu coś w niej pękło. Po tak długim czasie powiedziała 'dość' i pozwoliła sobie samej odejść. Mimo, że ją prosił, nie chciała kolejnych nieprzespanych nocy. Była za młoda na takie problemy, chciała się cieszyć wiekiem tak jak inni jej znajomi. Powoli odbudowywała kontakty z ludźmi, znalazła kogoś innego. Tylko na chwilę, tak jakby potrzebowała kogoś na jego miejsce. Po pewnym czasie umocniła się, mogła już być całkowicie sama.
Wyjaśniła z nim wszystkie sprawy, zaczęli ze sobą rozmawiać jak zwyczajni koledzy. On zawsze będzie znaczyć więcej niż inni, nauczył ją wszystkiego od początku, pokazał, co to związek, zaufanie, miłość, opieka, ale również cierpienie, zawiść. Będzie ważny, ale nigdy więcej najważniejszy.
Zaczęła imprezować, bawić się, teraz to ona była górą. Robiła to, na co miała ochote, nikt jej niczego nie mógł zabronić. Minęła wiosna, koniec szkoły, wakacje. Aż tu nagle bum, światełko w oczach. Nigdy nie wyobrażała sobie, jak można być z młodszym. Nigdy dotąd. Nagle wróciły te wszystkie uczucia, które poznała przed trzema laty. Był cudowny. Tylko niezdecydowany. Po raz kolejny poczuła się zranionia, a przecież obiecała sobie, że nigdy więcej do tego nie dojdzie. I tak jest do dziś. Gdzieś tam on jest, przecież minęło tak niewiele czasu. Znów wie, że to nie ma przyszłości, nie dla niej. A jednak próbuje walczyć z samą sobą. Chce być znów szczęśliwa. Chce jego...
Stosunkowo zwyczajna dziewczyna. Mieszka z mamą, ojca nie zna od urodzenia. Dobra uczennica, bez większych problemów.
Do czasu kiedy poznaje swoją pierwszą miłość. Wszystko zaczyna się zmieniać - pogorszenie w nauce, pierwsze wagarowanie, kłótnie z mamą, utrata bliskich. Wszystko dla niego, bo tylko on wystarczył, by była szczęśliwa. Zdanie innych kompletnie nie miało znaczenia - była młoda, głupiutka. Sądziła, że to miłość jej życia, że już zawsze będą razem.
Aż w końcu znudziła się, odłożył ją na bok, nie raz już tak robił. Przeżyła wewnęrzny szok, którego nikt nie mógł zrozumieć. W głowie milion myśli, wszystkie o nim. Jak mógł to zrobić, dlaczego już jej nie chce, co teraz z nią będzie. Nie wyobrażała sobie dalszego życia bez niego, bo nikogo innego dotąd nie miała. Ale zmienił zdanie, jednak chciał z nią być.
Ta historia powtarzała się kilka razy. Wszyscy na około mówili jej, że nie jest tego warta, zasługuje na lepsze traktowanie. Na początku nie chciała tego słuchać, ale z czasem zaczęło to do niej docierać. Jendak co z tego? Dawała bawić się sobą jak zabawką. Przechodziła piekło, żeby choć na chwilę znaleźć się w niebie.
W końcu coś w niej pękło. Po tak długim czasie powiedziała 'dość' i pozwoliła sobie samej odejść. Mimo, że ją prosił, nie chciała kolejnych nieprzespanych nocy. Była za młoda na takie problemy, chciała się cieszyć wiekiem tak jak inni jej znajomi. Powoli odbudowywała kontakty z ludźmi, znalazła kogoś innego. Tylko na chwilę, tak jakby potrzebowała kogoś na jego miejsce. Po pewnym czasie umocniła się, mogła już być całkowicie sama.
Wyjaśniła z nim wszystkie sprawy, zaczęli ze sobą rozmawiać jak zwyczajni koledzy. On zawsze będzie znaczyć więcej niż inni, nauczył ją wszystkiego od początku, pokazał, co to związek, zaufanie, miłość, opieka, ale również cierpienie, zawiść. Będzie ważny, ale nigdy więcej najważniejszy.
Zaczęła imprezować, bawić się, teraz to ona była górą. Robiła to, na co miała ochote, nikt jej niczego nie mógł zabronić. Minęła wiosna, koniec szkoły, wakacje. Aż tu nagle bum, światełko w oczach. Nigdy nie wyobrażała sobie, jak można być z młodszym. Nigdy dotąd. Nagle wróciły te wszystkie uczucia, które poznała przed trzema laty. Był cudowny. Tylko niezdecydowany. Po raz kolejny poczuła się zranionia, a przecież obiecała sobie, że nigdy więcej do tego nie dojdzie. I tak jest do dziś. Gdzieś tam on jest, przecież minęło tak niewiele czasu. Znów wie, że to nie ma przyszłości, nie dla niej. A jednak próbuje walczyć z samą sobą. Chce być znów szczęśliwa. Chce jego...
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)